piątek, 8 sierpnia 2014

1.Threat




-Pomóż mi... Pomóż mi.-starsza kobieta
 ubrana jedynie w długą białą koszulę sięgająca do kostek powtarzała 
to zdanie.
-Jak mam ci pomóc?-zapytałam 
trzymając ją za kruche ramiona. 
Wyglądała jak duch. To jest duch.
-Uratuj świat! Nie pozwól mu na to.powiedziała i podała mi mały wisiorek.
-Co to?-zapytałam jak bym była 
głupia.
-On Cię uratuje i będzie prowadził
 po nagrodę.-powiedziała po chwili 
namysłu próbując dobrać odpowiednie 
zdania.
-Powiedz! O co chodzi!Proszę zrób to!-krzyknęłam czując bezsilność w 
całym ciele.
-Jesteś nią. Masz siłę. Wybrana!
 Masz jeszcze jego-powiedziałą patrząc 
w jeden punkt za mną i po chwili 
 rozpłynęła się zostawiając mnie w zupełnej rozsypce.
-Skarbie wstawaj! Dziś lecimy do 
Londynu!-usłyszałam piszczenie mojej 
mamy do ucha. Ugh... Czasami zachowuje
 się jak nastolatka. Nie dziwię się. 
Jej rodzice a moi dziadkowie zmuszali 
ją do nauki i grania na pianinie. Miała
być tą sławną pianistką nikim innym tylko
pianistką.
Nie miała czasu wolnego jak teraz. 
Opowiadała jak to rodzice na siłe to robili aby poszła w ich slady lecz była mądrzejsza od nich i poszła swoimi drogami.
-Już wstaję.-uśmiechnęłam się i zeszłam 
z łóżka.
-Co to?-zapytała gdy zobaczyła jakiś 
przedmiot na podłodze. To ten wisior od starszej pani.
-Umm... Dostałam go od Liliane przed śmiercią.-powiedziałam i posmutniałam.
-Skarbie. Nie płacz. Na zawsze będzie 
w twoim sercu i tu.-palcem pokazała 
na moją głowę. Zawsze mi to powtarza.
-Tak bardzo za nią tęsknie.-powiedziałam ścierając łzy z policzka.
-Może nie znałam jej za dobrze ale 
tęsknie za tym jak siedziałyście w salonie i wygłupiałyście się.-uśmiechnęła się 
smutno.
-Chodź skarbie na śniadanie bo lecimy.
-Jasne.-zaśmiam się i poszłam na 
śniadnie. Po śniadaniu poszłam się przygotować. Udałam się do łazienki 
i w ekspresowym czasie wzięłam
 prysznic, ubrałam się i 
pomalowałam. Zawsze lubiłam podkreślać moje oczy.
-Chodź już!-krzyknęła moja mama z dołu. Wsadziłam kilka pudełek w jedno ozdobne. Ostatni raz spojrzałam na pokój i wyszłam z pudełkiem. Weszłam do samochodu i zapięłam pas.
-Jeszcze wzięłaś jakieś rzeczy?-jęknęła mama.
-To tam moje duperele.-zaśmiałyśmy się.
       
***

-Pa mamuś. Będę tęsknić.-powiedziałam uśmiechając się przez łzy.
-Ja też. Idę już bo będzie gorzej. 
Pa.-pomachała i odjechała.
Tam gdzie miałam mieszkać nie 
przypominało jakiegoś akademiku 
tylko stary olbrzymi dom. Zapukałam
 dwa razy masywną kołatką a drzwi
 same się otworzyły. Czułam lekki 
strach. Weszłam do dużego holu w 
ciemnych kolorach z dużym starym 
kryształowym żyrandolem i starymi schodami prowadzące do pokoi. Wszystko tu 
było takie stare i związane z Egiptem.
 Cóż sama nazwa na to wskazuje.
-Witaj kochana. To ty jesteś Candice?-zapytała kobieta średniego wieku o ciemnej 
karnacji. Była niższa ode mnie.
-Tak to ja. Gdzie wszyscy?-uśmiechnęłam się
 i odwzajemniłam uścisk.
-Jestem Stephanie. Jestem tu 
gospodynią. Wszyscy już są w szkole.-uśmiechnęła się uroczo.
-Oh. Prze...
-Spóźniona o 2 godziny panno Miller.- mówił mężczyzna w wieku około 40 lat.
-Umm...Ja przepraszam.. Samolot się 
opóźnił i...
-Idź się rozpakuj.
-Oh Wiktor daj spokój. To nie 
koniec świata.-machnęła ręką na co Wiktor poszedł na górę.
-On taki już jest.-szepnęła 
uśmiechając się. Chwilę później pan niecierpliwy wrócił zabierając 
moje walizki  na górę a ja sama 
poszłam za Nim trzymając moje pudełko.
Zaniósł moje rzeczy do pokoju i
 zostawił mówiąc jedynie o kolacji
 i ciszy nocnej. Usiadłam na łóżku i przyglądałam się pokojowi. Dwa łóżka
 po dwóch stronach. Widać ktoś już 
tu mieszka.Jedna strona pokoju była tak...
hmm.. Dziewczęca? Tak! Zdecydowanie. Cóż
ja też tak zrobię z swoją połową.
 Rozpakowałam moje rzeczy i powiesiłam na ścianie flage Wielkiej
Brytani jak u mnie w pokoju. Oh!
Zapomniałam o tym pudełku! Liliane
 powiedziała abym je otworzyła jak 
już będę na studiach. Dwa tygodnie 
temu. Tak strasznie za Nią tęsknie. 
Otworzyłam wieko pudełka i 
przeglądałam. Dziennik ze studiów,
 nasze zdjęcia,kilka notatników i 
Liliane i Candice
-"Nie otwieraj. Nie jesteś gotowa..''* usyszałam gdy chciałam otworzyć jeden 
z nich.
-Jest tu ktoś?-zapytałam. Czułam 
się 
jak w jakimś horrorze.
-''Nie otwieraj.'' znów ten głos.
 Teraz to się boję. Strasznie się
 boję. Wstałam z łóżka i skierowałam
 się do drzwi. Gdy nagle ktoś je otworzył.
-Kim jesteś?...




__________________________________________

Witam wszystkich! Oto pierwszy rozdział Marked. Wiem że to zdaje się dziecinne bo pisze to na podstawie tego serialu ale no cóż. W filmie zdaje się to dziecinne, nie wiemy co myślą bohaterowie a w opowiadaniu sami wczuwamy się w postać nawet bardziej niż w filmie...
Więc dlatego mnie to zainspirowało.
Rozdziały powinny pojawiać się raz w tygodniu lub raz  na dwa tygodnie. Jeszcze nie wiem. Na blogu będzie tablica z ogłoszeniami więc tam wszystko się dowiecie.
Myślę że spodoba wam się rozdział i będzie troche komentarzy pod tym postem bo na to licze iż mam wtedy większą motywację do pisania a także i chęci.
Jak myślicie kim jest Liliane?

*Jeśli przeczytałeś zostaw po sobie pamiątke 
                             lub ślad a autorce zrobi się napewno miło*

2 komentarze:

  1. Fajny początek napewno będę czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział bardzo fajny :) czekam na następny i o ile się nie mylę piszesz to na podstawie Tajemnice domu Anubisa moja siostrzenica cały czas to ogląda dlatego znam już to na pamięć fajnie że piszesz to na podstawie tego serialu wyczuwam że będzie ciekawie i dużo dużo rozdziałów :)) Fajnie :))
    zapraszam do mnie http://invisible-zaynmalik.blogspot.com/ :D

    OdpowiedzUsuń