czwartek, 1 stycznia 2015

3.Scary



-Mam Cię!-krzyknęła osoba za mną.
-El?Co ty robisz?- zapytałam przerażona.
-Powiem Wiktorowi gdzie byłaś jeśli..-zamyśliła
 się. 
-Powiedz co szukałaś i wtajemnicz mnie w 
to.-zarządała a po chwili dodała. -Widziałam co zrobiłaś.
-Co widziałaś?-zgrywałam głupią. Zamknęłam 
drzwi i schowałam kluczyk.
-Widziałam jak podeszłaś tam i zleciał kluczyk i
 ten naszyjnik. Wszystko!-powiedziała na jednym tchu.
 No to po mnie. 
-Proszę nie mów tego nikomu.-powiedziałam
 płaczliwie.
-Nie powiem nikomu. Powiedz mi. Możesz 
mi ufać nie jak tamtym pustym lalom. Bo Patricia
 nie jest taka...No mądra.. Chodź opowiedz
 mi.-uśmiechnęła się 
i zaprowadziła do naszego pokoju.
Usiadłyśmy na dywanie i zaczęłyśmy.
-Umm jak to zacząć?-zamyśliłam się.
-Najlepiej od początku.-zaśmiała się.
-Umm.. Każdy wie że jestem tu niespodziewanie
 gdyż kilka tygodni temu zmarła moja najlepsza przyjaciółka...-zatrzymałam się a po policzku spłynęła
 łza.
-Oh.-wydusiła El.
-Nie wiadomo jak zginęła. Prawdopodobnie było
 to samobójstwo. Tak mi powiedzieli rodzice. Ale
 nie wierzę im trochę. Po Jej śmierci zaczęła mi
 się śnić starsza pani i.. i gada coś żebym jej 
pomogła że uratuję swiat i ten wisior mi dała.. 
tak jakoś przez sen... tu słyszę dziwne głosy i
 mam jakieś listy ale nie mogę ich otworzyć 
nic.-płakałam w jej ramie. To takie.. dziwne 
mówiąc o takich rzeczach.. Myślałam że mnie 
wyśmieje czy coś.
-Wiesz sama widziałam Wiktora jak tam schodził i 
wracał taki dziwny.-wspominała.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się przez łzy. 
-Chodź spać kochanie.-uśmiechnęła się.-I siedzimy
 razem?-dodała.
-Branoc. Jasne!-zaśmiałam się i położyłam się 
spać.
-Candice skarbie!-zobaczyłam Liliane.
-Liliane?-zapytałam siedząc na krześle.
-Tak, skarbie.-uśmiechnęła się i przytuliła 
mnie.
-Czemu mnie zostawiłaś?-zapytałam a dziewczynie 
zrzedła mina.
-Umm.. Nie mogę Ci tego teraz powiedzieć.-posmutniała.
-Czemu? Powiesz mi jedynie dlaczego słyszę
 te głosy i ta starsza pani dała mi ten wisior?-zapytałam patrząc na smutną minę Lili. 
-Słyszysz je bo jesteś wybraną. Ta pani Ci zawsze 
pomoże słuchaj Jej a ten wisiorek.. trzymaj go zawsze ze sobą... Ja muszę iść.
-Czekaj.. Odwiedzisz mnie jeszcze?-zapytałam. 
Dziewczyna uśmiechnęła się i rozpłynęła.
- Cand. Wstawaj! Spóźnimy się.-szturchnęła mnie 
El w ramie.
-Już wstaję.-mruknęłam.
-Wstawaj!-krzyknęła zirytowana.
-Dobra.-powiedziałam i wstałam.
Ubrałam koszulkę na ramiączkach z motywem 
Madonny i zwykłe rurki. Po tych czynnościach
razem z Eleanor udałyśmy się do jadalni.
Usiadłam obok Louisa El. Od samego początku 
go polubiłam
Jak na swój wiek jest strasznie dziecinny. Gdy 
zaczeliśmy jeść do pomieszczenia wszedł nikt inny
 jak szanowny pan Styles na kacu. Śmiesznie
 wygląda w takim stanie.  Usiadł obok jakiejś 
dziewczyny i pocałował ją w usta. Jak to? 
Przecież.. wczoraj mnie ca..
Jaki idiota!
-Candi czego nie jesz?-zapytała El zajadając 
się bagietką.
-Umm.. Nie jestem głodna. Ja już pójdę. 
Pa.-pomachałam wszystkim i wyszłam z domu
 po drodze spotykając Wiktora. Jak zwykle ten
 okropny wyraz twarzy. Czasami myślę jak on 
mógł zostać opiekunem studentów jak on nie ma
 tego no.. hmm... tej osobliwości.
Wyszłam poza teren domu i szłam dróżką 
przez park. Mam jeszcze czas. Na jednej 
ławce zobaczyłam starszą kobietę ubraną w 
piżamę. Bez zastanowienia udałam się w jej 
kierunku.
-Dzień dobry.-usiadłam koło kobiety wpatrującej
 się w jeden wyznaczony punkt. Była
 taka sama jak z moich snów.
-Jak pani się nazywa?-zapytałam znów.
-Candico. Candico.-mówiła gdy złapała mnie za 
ramiona.
-Skąd mnie pani zna? Jak pani ma 
na imię.-zapytałam patrząc uważnie na Jej twarz.
-Nie jestem Ana jestem Sarah. Pomożesz mi. 
Pomożesz Nam.-mówiła uśmiechając się.
-Ana! Idziemy!-usłyszałam czyjś głos. Podeszła 
do nas kobieta wieku około 40 i uśmiechnęła 
się łagodnie.
-Tu jesteś. Chodź idziemy. Przepraszam za 
kłopot.-uśmiechnęła się zakłopotana i o
deszła z Sarah.
-Jej.-mruknęłam sama do siebie gdy 
zobaczyłam Harry'ego i tą dziewczynę. 
Szli sobie po parku.
Nie mogłam na to patrzeć. Od razu udałam 
się do szkoły. Weszłam na korytarz próbują
odnaleźć jakąś znaną twarz przez co na kogoś 
wpadłam.