-Pomóż mi... Pomóż mi.-starsza kobieta
ubrana jedynie w długą białą koszulę sięgająca do kostek powtarzała
to zdanie.
-Jak mam ci pomóc?-zapytałam
trzymając ją za kruche ramiona.
Wyglądała jak duch. To jest duch.
-Uratuj świat! Nie pozwól mu na to.powiedziała i podała mi mały wisiorek.
-Co to?-zapytałam jak bym była
głupia.
-On Cię uratuje i będzie prowadził
po nagrodę.-powiedziała po chwili
namysłu próbując dobrać odpowiednie
zdania.
-Powiedz! O co chodzi!Proszę zrób to!-krzyknęłam czując bezsilność w
całym ciele.
-Jesteś nią. Masz siłę. Wybrana!
Masz jeszcze jego-powiedziałą patrząc
w jeden punkt za mną i po chwili
rozpłynęła się zostawiając mnie w zupełnej rozsypce.
-Skarbie wstawaj! Dziś lecimy do
Londynu!-usłyszałam piszczenie mojej
mamy do ucha. Ugh... Czasami zachowuje
się jak nastolatka. Nie dziwię się.
Jej rodzice a moi dziadkowie zmuszali
ją do nauki i grania na pianinie. Miała
być tą sławną pianistką nikim innym tylko
pianistką.
Nie miała czasu wolnego jak teraz.
Opowiadała jak to rodzice na siłe to robili aby poszła w ich slady lecz była mądrzejsza od nich i poszła swoimi drogami.
-Już wstaję.-uśmiechnęłam się i zeszłam
z łóżka.
-Co to?-zapytała gdy zobaczyła jakiś
przedmiot na podłodze. To ten wisior od starszej pani.
-Umm... Dostałam go od Liliane przed śmiercią.-powiedziałam i posmutniałam.
-Skarbie. Nie płacz. Na zawsze będzie
w twoim sercu i tu.-palcem pokazała
na moją głowę. Zawsze mi to powtarza.
-Tak bardzo za nią tęsknie.-powiedziałam ścierając łzy z policzka.
-Może nie znałam jej za dobrze ale
tęsknie za tym jak siedziałyście w salonie i wygłupiałyście się.-uśmiechnęła się
smutno.
-Chodź skarbie na śniadanie bo lecimy.
-Jasne.-zaśmiam się i poszłam na
śniadnie. Po śniadaniu poszłam się przygotować. Udałam się do łazienki
i w ekspresowym czasie wzięłam
prysznic, ubrałam się i
pomalowałam. Zawsze lubiłam podkreślać moje oczy.
-Chodź już!-krzyknęła moja mama z dołu. Wsadziłam kilka pudełek w jedno ozdobne. Ostatni raz spojrzałam na pokój i wyszłam z pudełkiem. Weszłam do samochodu i zapięłam pas.
-Jeszcze wzięłaś jakieś rzeczy?-jęknęła mama.
-To tam moje duperele.-zaśmiałyśmy się.
***
-Pa mamuś. Będę tęsknić.-powiedziałam uśmiechając się przez łzy.
-Ja też. Idę już bo będzie gorzej.
Pa.-pomachała i odjechała.
Tam gdzie miałam mieszkać nie
przypominało jakiegoś akademiku
tylko stary olbrzymi dom. Zapukałam
dwa razy masywną kołatką a drzwi
same się otworzyły. Czułam lekki
strach. Weszłam do dużego holu w
ciemnych kolorach z dużym starym
kryształowym żyrandolem i starymi schodami prowadzące do pokoi. Wszystko tu
było takie stare i związane z Egiptem.
Cóż sama nazwa na to wskazuje.
-Witaj kochana. To ty jesteś Candice?-zapytała kobieta średniego wieku o ciemnej
karnacji. Była niższa ode mnie.
-Tak to ja. Gdzie wszyscy?-uśmiechnęłam się
i odwzajemniłam uścisk.
-Jestem Stephanie. Jestem tu
gospodynią. Wszyscy już są w szkole.-uśmiechnęła się uroczo.
-Oh. Prze...
-Spóźniona o 2 godziny panno Miller.- mówił mężczyzna w wieku około 40 lat.
-Umm...Ja przepraszam.. Samolot się
opóźnił i...
-Idź się rozpakuj.
-Oh Wiktor daj spokój. To nie
koniec świata.-machnęła ręką na co Wiktor poszedł na górę.
-On taki już jest.-szepnęła
uśmiechając się. Chwilę później pan niecierpliwy wrócił zabierając
moje walizki na górę a ja sama
poszłam za Nim trzymając moje pudełko.
Zaniósł moje rzeczy do pokoju i
zostawił mówiąc jedynie o kolacji
i ciszy nocnej. Usiadłam na łóżku i przyglądałam się pokojowi. Dwa łóżka
po dwóch stronach. Widać ktoś już
tu mieszka.Jedna strona pokoju była tak...
hmm.. Dziewczęca? Tak! Zdecydowanie. Cóż
ja też tak zrobię z swoją połową.
Rozpakowałam moje rzeczy i powiesiłam na ścianie flage Wielkiej
Brytani jak u mnie w pokoju. Oh!
Zapomniałam o tym pudełku! Liliane
powiedziała abym je otworzyła jak
już będę na studiach. Dwa tygodnie
temu. Tak strasznie za Nią tęsknie.
Otworzyłam wieko pudełka i
przeglądałam. Dziennik ze studiów,
nasze zdjęcia,kilka notatników i
| Liliane i Candice |
-"Nie otwieraj. Nie jesteś gotowa..''* usyszałam gdy chciałam otworzyć jeden
z nich.
-Jest tu ktoś?-zapytałam. Czułam
się
jak w jakimś horrorze.
-''Nie otwieraj.'' znów ten głos.
Teraz to się boję. Strasznie się
boję. Wstałam z łóżka i skierowałam
się do drzwi. Gdy nagle ktoś je otworzył.
-Kim jesteś?...
__________________________________________
Witam wszystkich! Oto pierwszy rozdział Marked. Wiem że to zdaje się dziecinne bo pisze to na podstawie tego serialu ale no cóż. W filmie zdaje się to dziecinne, nie wiemy co myślą bohaterowie a w opowiadaniu sami wczuwamy się w postać nawet bardziej niż w filmie...
Więc dlatego mnie to zainspirowało.
Rozdziały powinny pojawiać się raz w tygodniu lub raz na dwa tygodnie. Jeszcze nie wiem. Na blogu będzie tablica z ogłoszeniami więc tam wszystko się dowiecie.
Myślę że spodoba wam się rozdział i będzie troche komentarzy pod tym postem bo na to licze iż mam wtedy większą motywację do pisania a także i chęci.
Jak myślicie kim jest Liliane?
*Jeśli przeczytałeś zostaw po sobie pamiątke
lub ślad a autorce zrobi się napewno miło*
Fajny początek napewno będę czytać :D
OdpowiedzUsuńRozdział bardzo fajny :) czekam na następny i o ile się nie mylę piszesz to na podstawie Tajemnice domu Anubisa moja siostrzenica cały czas to ogląda dlatego znam już to na pamięć fajnie że piszesz to na podstawie tego serialu wyczuwam że będzie ciekawie i dużo dużo rozdziałów :)) Fajnie :))
OdpowiedzUsuńzapraszam do mnie http://invisible-zaynmalik.blogspot.com/ :D